Sobotnie #thelongdarkkroniki…

Sobotnie #thelongdarkkroniki…

Sobotnie #thelongdarkkroniki ʕ•ᴥ•ʔ

O co chodzi? Opisuję swoją przygodę z #thelongdark, a Mirki typują, którego dnia zginę (mechanika permadeath: ginę, to tracę zapis).
Osoba, która zgadanie dzień śmierci wygra nagrodę. Więcej szczegółów w tym wpisie.

Karabin myśliwski i chatki nad jeziorem

Dzień zacząłem od poprawieniu stanu odzieży. Na początku chciałem wykorzystać narzędzia krawieckie, ale zdecydowałem, że mogę to samo zrobić przyborami wędkarskimi (linka i haczyk). Znalazłem części (haczyki + linki) na prawie 3 komplety przyborów wędkarskich, a mam tylko 1 narzędzia krawieckie. Trwa to trochę dłużej, ale i tak chcę poczekać aż temperatura na zewnątrz trochę wzrośnie (wcześnie rano nadal jest bardzo zimno).

Poprawiłem stan bielizny termoaktywnej (kalesony), niedawno znalezionej lekkiej kurtki… i zbrakło mi materiału. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Zerwałem zasłonę z okna (i tak nigdy jej nie lubiłem) i przerobiłem na materiał. Nowym materiałem naprawiłem naderwaną czapkę i stary szalik. Zostawiłem w chatce trochę rzeczy i wyruszyłem w stronę domków letniskowych.

Przechodząc śnieżnym szlakiem obok zamarzniętego jeziora, zauważyłem kolejne zamarznięte ciało… a obok ciała: Karabin Myśliwski! Nie mam niestety do niego naboi, ale znalezienie karabinu, to duży sukces.
Obok szlaku widzę jaskinię. W jaskiniach można znaleźć niezłe skarby. Za to czasami mieszkają w nich niedźwiedzie. 😀 Ostrożnie wchodzę.

Warto było. W jaskini znajduję zamarznięte ciało. Obok ciała: nóż myśliwski. Mogę teraz sprawniej oprawiać zwierzęta, skuteczniej bronić się w bezpośrednim starciu z wilkami i nawet wystrugać sobie łuk (gdy znajdę odpowiednie drewno).
Wracam na szlak. Po paru minutach śnieżny szlak się kończy. Widzę zamarznięte jezioro i domki letniskowe. Na jeziorze spacerują jelenie Na razie i tak nie mam czy na nie zapolować. Po drodze zbieram trochę opału. Czuję się już mocno wychłodzony. Czas sprawdzić domki nad jeziorem i trochę się w nich rozgrzać.

W pierwszy domku znajduję 2 paczki suszonej wołowiny i słodki napój. Zrywam w nim zasłony i przerabiam na materiał do szycia. Czas na drugi domek. Jeden pocisk do karabinu! Przyda się w awaryjnej sytuacji. Przeszukują inną skrzynkę i znajduję rękawice z polaru! +0.4 do odczuwalnej temperatury i ochrony przed wiatrem. Jestem od teraz również chroniony przed odmrożeniami (brak odsłoniętej skóry – wcześniej nie miałem rękawiczek, co groziło odmrożeniami). W skrzynce obok łóżka zauważyłem pocisk do rewolweru. Teraz warto by znaleźć gdzieś rewolwer :> przed wyjściem z chaty rozdarłem jeszcze koc, który leżał na łóżku. Więcej materiału do szycia na później.

Czas na trzeci domek. Przeszukuję wszystko. Łącznie z koszem na śmieci. Znajduję stare rękawiczki samochodowe i parę książek (przydają się na rozpałkę). Wychodzę z chatki. W oddali widzę krążące kruki. Czas sprawdzić nad jaką padlina krążą. Może trup będzie miał ciepłą czapkę?

Idąc w kierunku krążących kruków znajduję zamarznięte ciało. Udaje się znaleźć starą koszulkę – niestety aktualnie się nie przyda. Niedaleko ciała znajdują się kolejne chatki. Dwie zniszczone i jedna w dobry stanie. Wchodzę. W koszu na śmieci znajduję haczyk. Pod stołem zauważyłem drewno na opał oraz zupę pomidorową.
Idę dalej. Pogoda jeszcze bardziej się poprawiła. Spacerując po zamarzniętym jeziorze już się nie wychładzam. Ba! Jest mi coraz cieplej, bo zrobił się piękny słoneczny dzień.

Na drugim końcu jeziora widzę kolejną chatkę. Idziemy tam! 😀 Jestem już trochę przeciążony. Głównie przez zebrane drewno na opał. Nowo zdobyty karabin też swoje waży. Damy radę! 😀
Przed chatką leży książka o wędkowaniu pod lodem. Poczytam, gdy będę musiał przeczekać złą pogodę. W chatce nie ma nic ciekawego. Trochę tabletek na oczyszczania wody i napój z winogron. Meh. Za to jest sporo mebli, które pewnie kiedyś w przyszłości roztrzaskam, by napalić w piecu.

Sprawdzę jeszcze małe chatki do wędkarstwa podlodowego. Martwi mnie, że nadal nie znalazłem nowych zapałek.
Pierwsza chatka rybacka: przybornik do szycia, haczyk i osełka. Pięknie.

Słyszę ciężkie kroki w śniegu… brzmi na niedźwiedzia. Zerknę jeszcze do ostatniej chatki rybackiej i spadam.

10 naboi do rewolweru 😀 zajebiście, tylko gdzie ten rewolwer? Przeszukuję przedostatnią półkę w chatce rybackiej: pudełko zapałek. 20 sztuk. Hallelujah!

Podczas drogi powrotnej widzę kolejne zamarznięte ciało. Przeszukam je, ale później już prosto do domu!
Może będzie miał rewolwer? W końcu mam do niego 11 naboii. Znajduję czapkę. Może to nie rewolwer, ale druga czapka się przyda. Mogę założyć dwie jednocześnie i cieszyć się kolejnym bonusem do odczuwalnej temperatury.

Byłem już mocno przeciążony. Dodatkowo mój maksymalny udźwig ciągle spadał przez zmęczenie. Postanowiłem zostawić na lodzie trochę drewna. Wrócę po nie później. Już trochę mniej przeciążony wlekę się do „mojej” chatki (fajnie tak zajmować pustostany). Cieszy mnie widok dużej kanadyjskiej flagi nad domkiem.

Zjadłem trochę suszonej wołowiny (była trochę po dacie przydatności, ale wyglądała na jadalną). Położyłem się na godzinę. Odzyskam trochę siłę. Przed zachodem słońca wróciłem na chwilę nad jezioro, by zabrać opał, który tam niedawno zostawiłem. Udaje się wrócić z opałem tuż przed zmrokiem.

Czas zjeść więcej suszonej wołowiny. Na deser zjadłem starą czekoladę z orzechami i popiłem wodą ze stopionego śniegu. Zmęczony położyłem się spać.

To był dobry dzień (znaleziony karabin myśliwski i 20 zapałek).

Aktualnie udało się przetrwać 2 dni, 7 godzin i 54 minuty.

Zapraszam do śledzenia lub czarnolistowania: #thelongdarkkroniki

#gry


Comments are closed.